News
Janku, będziemy pamiętać… (2 maja, 2019 2:35 pm)
Szansa na sukces? (8 kwietnia, 2019 1:57 pm)
Urząd, kury i mury (29 marca, 2019 3:35 pm)
Krytyka i samokrytyka (28 marca, 2019 4:02 pm)
Oczy szeroko zamknięte (7 lutego, 2019 10:20 pm)
2014-06-09 J 24 eu Szczesliwi albo i nie (2)

Szczęśliwi albo i nie…?

9 czerwca 2014
Comments off
786 Views

Technika pomaga, ale i uzależnia. Cieszy i denerwuje. Które z uczuć zwycięży, okaże się dopiero po dłuższym czasie. Ale, żeby wiedzieć, trzeba móc tej techniki używać. Może to dziwne, ale nie wszyscy mogą.

Jeszcze niedawno telefon komórkowy był całkowicie nieznany. Potem stał się wątpliwym wyznacznikiem pozycji zawodowej i biznesowej. Później, wygodnym środkiem łączności, a dzisiaj zwykłą codziennością, bez której trudno wyobrazić sobie życie. Dla wielu jest też swoistym „drugim ja”, co to i zadzwoni, przypomni o spotkaniu, zrobi zdjęcie lub film, nagra rozmowę, udostępni internet i nie wiadomo co jeszcze. Gorzej, kiedy brak prądu uniemożliwi doładowanie niedoskonałych wciąż baterii i duży, kolorowy wyświetlacz zgaśnie. Totalna klapa! Siąść i płakać. Ale jest jeszcze gorsza ewentualność. Masz najnowszy model czegoś tam, a nie możesz go używać bo…brakuje zasięgu. Jedni są z tego powodu wściekli, inni wręcz odwrotnie. Oczywiście jest tak, że ci co nie mają, bardzo by chcieli, a ci mają w nadmiarze, często mają dosyć. Ciekawe, czy ktoś pomyślał, że brak zasięgu komórkowego może być turystyczną atrakcją? Pewnie niewielu. Momoty, Kiszki, Ujście. Cisza w słuchawce. Janowska gmina jest prawdopodobnie jedną z niewielu, która propaguje tę formę wypoczynku. I jest to kolejny sukces naszych specjalistów od promocji, którzy w żadnym folderze nie piszą o braku agroturystycznego zasięgu telefonicznego. Zresztą, na Porytowym Wzgórzu też są z tym kłopoty i żaden oficjalny gość w rocznicę bitwy nigdy nie narzekał. Co do mieszkańców Momot, Ujścia i Kiszek jest pewnie różnie. Niektórym ani komórka ani tzw. stacjonarny nie jest do niczego potrzebny, ale są również ci prowadzący działalność gospodarczą i dla nich brak zasięgu stanowi duże utrudnienie. No i jakieś nagłe przypadki typu wypadek, choroba, poród. Może trzeba by pogadać z operatorami największych sieci o wzmocnieniu mocy któregoś z pobliskich nadajników, aby zapewnić ludziom minimalny komfort dostępności do podstawowych usług dwudziestego pierwszego wieku. Tylko kto ma to zrobić? Sołtys? Burmistrz? Nieistniejący Społeczny Komitet Komórkowy Janowa Lubelskiego? A jeszcze lepiej Piotrowski i Hetman. Europosłowie z janowskim poparciem. Niech się wykażą!

Na wszelki wypadek sprawdziłem empirycznie jak to jest z tą telefonią komórkową. Dla kogoś, kto ma jej zbyt wiele sytuacja wręcz idealna. Kiszki i Ujście – zero zasięgu. Momoty Górne – też praktycznie zero, ale w różnych miejscach pojawia się jedna lub nawet dwie kreski ale połączenie się „rwie” jak linia energetyczna z Frampola do Janowa. Momoty Dolne – to samo. Porytowe Wzgórze – pod pomnikiem zero. Może trzeba zamontować antenę na najwyższym z „wybuchów” i będzie lepiej? Świadomość niedostępności uspakaja nerwy, ale i budzi obawy. Nie wiadomo co lepsze?

zn

PS. Wiem, że mam „obciachową komórę” jak na dzisiejsze standardy. Ale jestem z nią związany emocjonalnie i nie chce mi się jej zmieniać dopóki cokolwiek widać. Za to bateria trzyma kilka dni!