News
Janku, będziemy pamiętać… (2 maja, 2019 2:35 pm)
Szansa na sukces? (8 kwietnia, 2019 1:57 pm)
Urząd, kury i mury (29 marca, 2019 3:35 pm)
Krytyka i samokrytyka (28 marca, 2019 4:02 pm)
Oczy szeroko zamknięte (7 lutego, 2019 10:20 pm)
2014-10-27 byla okazja

Była okazja?

27 października 2014
Comments off
704 Views

Pamiętacie niedawny wpis na blogu „Jaka to okazja?”. Byłem wtedy ciekaw co skłoniło władze miasta do uprzątnięcia terenu żydowskiego cmentarza przy ulicy Wojska Polskiego. Jakoś trudno było mi uwierzyć, że zrodziło się to z wolnej i nieprzymuszonej woli naszych włodarzy. I miałem rację. W ostatni piątek, czyli w dzień szabasu, do Janowa przyjechali Jennifer i David Stockmann z USA w poszukiwaniu rodzinnych śladów w okolicach Ulanowa, Kraśnika, Janowa Lubelskiego i Stalowej Woli. Czy to ich żydowskie korzenie miały wpływ na decyzję o posprzątaniu terenu cmentarza? Na to wygląda. Tym bardziej, że być może w poprzednich pokoleniach rodzina Jennifer była związana z Janowem.

Nie o to jednak ostatecznie chodzi. Czy ewentualne koligacje rodzinne z naszym miastem pani Jennifer, lub status ekonomicznego doradcy prezydenta Regana jej męża Davida, skłoniły władze miasta do przygotowania spotkania na najwyższym szczeblu gminy. Niestety, raczej zrobionego w żałośnie prowincjonalnym stylu. W Stalowej Woli spotkanie odbyło się w szerokim gronie w bibliotece. U nas w zamkniętym, w domu kultury. To moje zdanie i tego będę się trzymał. I nie mam zamiaru rozwijać tego wątku, ze względu na szacunek dla gości. A stronę internetową miasta też rozumiem. Przecież pięć czy dziesięć metrów chodnika z betonowej kostki to ważniejszy news niż rodzinne tradycje janowskich Żydów, których podobno już nie ma.

Przy okazji przypomniałem sobie inne wydarzenie związane z pomijaną w Janowie historią. Kilka lat temu przyjechał do miasta nieoficjalnie minister spraw zagranicznych Izraela Silvan Shalom z żoną. Towarzyszyli im reporterzy i ochrona. Miałem przyjemność przekazać żonie ministra ksero dokumentów potwierdzających obecność jej rodziny w przedwojennym Janowie. Ona też miała prawo nazywać się Janowianką. Przez chwilę. Przy jednej z posesji przy ulicy Bialskiej, Żydów oglądających starą posesję rodziny żony ministra powitała kobieta z siekierą.

Dosyć!

Dobrze, że teraz przynajmniej posprzątano cmentarz. Niech będzie, że na katolickich Wszystkich Świętych.

zn